Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2021

03

  Gdyby istniała nagroda za największą ilość przeprowadzek, na pewno miałby ją w kieszeni. I gdyby każda przeprowadzka dostarczała nadziei na stałe, szczęśliwe życie i na znalezienie przyjaciół – wtedy świat byłby piękny. Odkąd pamiętał, wszystkie jego relacje trwały maksymalnie dwa miesiące, chociaż, co dziwne, istniała tylko jedna, której rzeczywiście musiał wyrzec się z bólem. Wyrobił w sobie nawyk nie przywiązywania się do ludzi, jednocześnie skrycie pragnąc towarzystwa, z którym mógłby ot tak pójść na burgera, przejechać się nocą wzdłuż wówczas opustoszałych, głównych amerykańskich ulic; chciał doświadczyć szkolnych tańców, palenia fajek obok szafy grającej, czucia się częścią czegoś. I może dlatego ze skupieniem, a policzkami zatracającymi się pod ciężarem otwartych, opartych na nich dłoni   tkwił przy oknie, wsłuchując się w szmer najgłośniejszych dźwięków, obserwując paczkę chłopaków zbijających piątki, dziewczynę ukrytą pod ramieniem jednego z nich. Wooyoung nie n...

02

  Liceum to syf. Istny koszmar. Fałszywe uśmiechy, wchodzenie sobie wzajemnie w dupę, wyścig szczurów, zrzucenie do samego marginesu społecznego, kiedy zrobisz coś, co nie spodoba się pseudo bogom, bo właśnie tak traktowani byli ci popularni. Doskonale coś o tym wiedział. San nie chciał tu być. Każdego dnia od ostatniego roku czuł się tak samo i nie istniało na tym świecie nic, co mogłoby sprawić, że poczuje się lepiej w murach owego budynku. Zdawał sobie sprawę z każdych szeptów, każdych spojrzeń, każdego odsuwania się na kilometr, kiedy tylko raczył obdarzyć spojrzeniem wybranego przez siebie plotkarza. Nie przejmował się ich zdaniem samym w sobie, bo zasłużył na dosłownie wszystko, jednak przeszkadzało mu to, w jakim stopniu się to na nim odbiło. Z pożądanego przez wszystkich nagle stoczył się do nijakiego, tego strasznego typa .   Trudność sprawiały mu nowe znajomości, a nawet sam się do nich nie spieszył; brzydził się ludzi, nosząc przy sobie nienawiść do praktycznie ...

01

  1955.   Dom znajdujący się nieopodal jednego z większych liceów w Kalifornii miewał swoje korzyści, jak i wady. Zaczynając od tych dobrych stron, można by z pewnością wymienić   brak pośpiechu co rano. I to byłoby na tyle. Wada, mimo że również pojedyncza, o wiele bardziej dawała o sobie znać, kiedy nawet przez zamknięte okna krzyk grup nastolatków oraz pisk opon samochodów przejeżdżających wzdłuż głównej ulicy był słyszalny na tyle, że każdego z domowników po sekundzie bolała głowa. Wooyoung z nagłym parsknięciem odnotował wyraźne, gniewne komentarze swojego ojca, kiedy ten usiłował przeczytać poranną gazetę na fotelu przed telewizorem, a matka, klepiąc mężczyznę po ramieniu, próbowała ukoić   jego nerwy. Żelem nabranym na szeroko rozstawiony grzebyk przeczesał boki włosów, mając pewność, że wszystko wygląda idealnie i jest na swoim miejscu. Tak właśnie wyglądało jego nowe, licealne życie.   Nigdy nie przykładał ogromnej wagi do takich rzeczy. W s...